E-pomoc, czyli psycholog on-line
autor(ka): Dominika Chylińska, red. wroclaw.ngo.pl
Internet jest bardzo ważnym elementem współczesnego sposobu komunikowania się i nawiązywania społecznych relacji. Granice naszego świata rozszerzyły się, co daje zarówno więcej możliwości, jak i stwarza nowe wyzwania. Globalna sieć bywa też narzędziem oraz środowiskiem pracy, również w przypadku zawodów, które nie kojarzą nam się tak bezwarunkowo z tym medium przekazu.

Wroclaw.ngo.pl rozmawia z Małgorzatą Osipczuk – prezeską stowarzyszenia Intro, które zajmuje się rozpowszechnianiem wiedzy psychologicznej, w szczególności w zakresie psychoterapii, interwencji kryzysowej i pomocy internetowej.

Czym się zajmujecie?

Zajmujemy się udzielaniem pomocy psychologicznej osobom w kryzysie – to nasz główny cel. Wokół niego koncentrują się nasze działania. Od początku istnienia stowarzyszenia (czyli od 2004 roku) współpracujemy też w tym zakresie z gminą Wrocław. Między innymi pracujemy w ramach Wrocławskiej Kampanii Przeciwdziałania Przemocy (strona www.kamapaniaprzemoc.pl), którą współfinansuje gmina. Pomagamy tam ofiarom, świadkom oraz sprawcom przemocy, którzy anonimowo chcą dowiedzieć się, co mogą zrobić w swojej sytuacji. Na portalu Psychotekst.pl prowadzimy też czaty z psychoterapeutą.

Jak pracujecie?

Udzielamy pomocy w dwóch zasadniczych formach.

Po pierwsze, stacjonarnie, w siedzibie naszego stowarzyszenia - jako tradycyjną formę psychoterapii i pomocy psychologicznej. Szkolimy też studentów oraz absolwentów kierunków pomocowych.

Po drugie, od samego początku świadczymy pomoc poprzez Internet: na czacie i poprzez korespondencję mailową. W pewnym momencie naszego istnienia założyliśmy Szkołę E-Pomocy i szkolimy tych, którzy chcą wiedzieć, jak udzielać pomocy psychologicznej i psychoterapeutycznej przez Internet.

Na promowaniu tego sposobu pracy bardzo nam zależy, bo ta metoda nadal jest kontrowersyjna. Część specjalistów nie jest przekonana do idei, że przez Internet można udzielić fachowej pomocy. W efekcie bywa tak, że udzielają jej osoby do tego nieprzygotowane. Nie mają ani praktyki w tzw. „realu”, ani też przeszkolenia, jak pracować używając Internetu.

My chcemy przygotowywać takie osoby, żeby wiedziały, w jaki sposób pomagać. U nas uczą się pod superwizją, czyli pod czujnym okiem kogoś, kto ma doświadczenie i w każdej chwili może im podpowiedzieć, jak mają pracować.

Pod koniec października 2012r. rusza kolejna, czwarta edycja Szkoły E-Pomocy, która opiera się na takich założeniach. Mamy jeszcze miejsca i zapraszamy chętnych. W programie szkoły mamy trzy zjazdy szkoleniowe, e-learning oraz konsultacje prowadzących. Następnie stworzymy Punkt Pomocy Online na portalu www.psychotekst.pl. Uczestnicy będą udzielać pomocy psychologicznej, jednocześnie będąc pod superwizją i omawiając swój sposób pracy z doświadczonymi psychoterapeutami i interwentami kryzysowymi. Tak w skrócie wygląda program Szkoły E-Pomocy.

Ile osób wzięło udział do tej pory w Szkołach E-Pomocy? Kim są uczestnicy?

W każdej edycji w ciągu roku szkolimy średnio 16-18 osób. Mamy kilku prowadzących, w tym superwizorów (w ostatniej edycji było ich dwóch). Uczestnikami są psychologowie, pedagodzy lub studenci i absolwenci nieco pokrewnych kierunków jak np. socjologia. Generalnie zgłaszają się do nas osoby, które chciałyby sprawdzić, czy w przyszłości będą w stanie zawodowo zająć się pomaganiem, lub też już się tym zajmują, a chciałyby doskonalić swój warsztat.

A kto i z jakimi problemami przede wszystkim szuka u Was pomocy?

Zgłaszają się do nas i nastolatkowie, i dorośli. Szukają pomocy w związku z wszystkimi możliwymi trudnościami. Chodzi o bardzo szeroki wachlarz problemów wynikających różnych przyczyn: kryzysów w relacjach z najbliższymi, wyzwań życiowych, spadków nastroju, myśli samobójczych, zaburzeń jedzenia czy chorób, jak np. rak.

A o jakiej skali rozmawiamy? Ile osób szuka pomocy psychologicznej przez Internet?

Kiedy w tamtym roku w ramach Szkoły uruchomiliśmy punkt pomocy online, to w przeciągu 2 miesięcy zgłosiło się do naszych uczestników około 200 osób. W punkcie Pomocy E-mail, który nie jest specjalnie znany i promowany z racji braku finansów na promocję, co miesiąc przyjmujemy zgłoszenia od 15 nowych osób. Na czacie Portalu www.Psychotekst.pl to jest ponad 160 konsultacji indywidualnych rocznie plus wsparcie grupowe.

Jest to bardzo atrakcyjna forma pomocy, ponieważ pójście do gabinetu psychologa wymaga dużej gotowości i wiąże się ze sporą odwagą. Natomiast anonimowe napisanie o swoim problemie, bez konieczności spotykania się „twarzą w twarz” jest pierwszym krokiem, by coś zmienić w swojej sytuacji. Jest to łatwiejsze. Jesteśmy przekonani do tej metody pomocy, również dzięki informacjom zwrotnym od jej beneficjentów.

Czy w takim razie ta metoda jest pierwszym krokiem do psychoterapii, jak Pani mówi, czy też może zastąpić tradycyjnie prowadzoną psychoterapię?

To jest tak naprawdę bardzo różnie. Dla niektórych ludzi to faktycznie jest pierwszy krok, ale są też tacy, dla których taki kontakt jest wystarczający i nie potrzebują już więcej pomocy.

Ja sama świadczę psychoterapię przez Internet i mam osoby, z którymi systematycznie pracuję przez kilka miesięcy, rok lub dłużej. Z reguły są to Polacy mieszkający za granicą, którym tam na miejscu ciężko jest udać się po pomoc, osoby niepełnosprawne albo mieszkańcy małych miejscowości, gdzie dostęp do pomocy psychologicznej jest utrudniony.

Problemem jest to, że u nas jednak ciągle panuje opinia, że nie jest to prawdziwa pomoc. Polscy psycholodzy (nie wszyscy oczywiście) nie wierzą, że można świadczyć psychoterapię przez Internet i jesteśmy w tym myśleniu niestety strasznie zacofani. Patrząc na literaturę i praktykę światową, to jest to tak rozwinięta pomoc, że w niektórych krajach zachodnich jest ona po prostu refundowana przez ubezpieczycieli. Mniej więcej od 20 lat prowadzone są badania dotyczące efektywności terapii świadczonej przez Internet, a my cały czas jesteśmy w powijakach.

Skąd się bierze ten opór?

Jesteśmy przywiązani do modelu komunikacji, który sięga jeszcze czasów Zygmunta Freuda i który kojarzy każdy, nawet nie będąc psychologiem. (Ale na przykład nie wszyscy zdają sobie sprawę, że Freud również korespondował ze swoimi pacjentami). Na stworzonym przez niego modelu oparto całą psychoterapię i nadal uważamy, że trzeba się go trzymać. Że musimy siedzieć obok siebie, że ważna jest nasza niewerbalna mowa: ton głosu, uśmiech, spojrzenie, itd. Tymczasem doświadczenie pokazuje, że ludzie nauczyli się tak szybko komunikować przez Internet, że nie jest im ten osobisty kontakt niezbędny. Nie jest też tak, że komunikacja tradycyjna jest bardziej efektywna czy bardziej prawdziwa. Psychoterapeuci systemowi mawiają, że niemożliwa jest w ogóle idealna komunikacja. Takim samym wyzwaniem jest dogadanie się przez Internet, jak „twarzą w twarz”. Tutaj nie chodzi o mowę niewerbalną. Każdy z nas ma swoje wyobrażenie na temat tego, co usłyszał, przeczytał. Jeśli trzy osoby odbiorą tą samą wypowiedź, to każda z nich inaczej ją przyjmie i zrozumie, bo przepuszczamy to przez nasze unikalne „filtry”, „mapy poznawcze”.

W Internecie dzieje się dokładnie to samo.

Poza tym, od czasów Freuda naprawdę wiele się zmieniło w rozumieniu psychoterapii. Wielu kontynuatorów Freuda za nim uważało, że możliwe jest dotarcie do prawdy o człowieku. Nowsze tendencje podkreślają raczej, że terapeuta nie jest ekspertem, który może poznać prawdę obiektywną, jasno powiedzieć, co jest a co nie jest normą. Jest raczej kimś, kto ma pomóc klientowi/pacjentowi w doprowadzeniu do zmiany, ma z nim w tym zakresie współpracować. Generalnie psychoterapia, w takim jej rozumieniu, zajmuje się tym, jak współpracować z drugim człowiekiem, nie wydając eksperckich opinii na jego temat. Moim zadaniem, jako psychoterapeuty, jest zbudować dobry klimat do współpracy, zadać klientowi pewne pytania, które otworzą go na możliwości, jakich wcześniej w sobie i otoczeniu nie dostrzegał. Przy takim podejściu, terapia przez Internet jest jak najbardziej uprawniona. Poza tym, w Internecie dużo zależy od klienta – na przykład to bardziej on ustala, kiedy się odezwie, a kiedy nie. Jest to ogromne przesunięcie akcentów w stosunku do klasycznej psychoanalizy i wielu starszych nurtów terapii. To między innymi dlatego tak niełatwo przenieść doświadczenia zawodowe psychoterapeutów wprost do rozmów internetowych. I dlatego warto przeszkolić się, jeśli chcemy świadczyć pomoc online.

O nowszych tendencjach w psychoterapii, dylematach tej pracy i jej specyfice chcemy rozmawiać z młodymi ludźmi, którzy szykują się do tego zawodu. Dlatego zapraszamy na cykl spotkań dyskusyjno-rozwojowych „Rozmowy o psychoterapii” do naszej siedziby we Wrocławiu.

Informacji na temat Stowarzyszenia Intro szukajcie na stronach: http://www.intro.org.pl/

oraz http://www.psychotekst.pl/.

na zdjęciu - Małgorzata Osipczuk, Stowarzyszenie Intro 

organizator: Stowarzyszenie "Intro"
adres: Pl. Św. Macieja 4/5/6, 50-244 Wrocław, woj. dolnośląskie
źródło: informacja własna serwisu wroclaw.ngo.pl
data publikacji: 2012-10-16
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!